Moi kochani podglądywacze:)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Chaos i recenzja:P

Cześć cześć Kochane,

dawno mnie tu nie było, ale to dlatego, że wiele się dzieje. Co jak co, ale nigdy na monotonne życie nie mogę narzekać, jednak w tym wypadku nie chodzi o jakieś super extra hiper wydarzenia, a raczej o coś, co każdego nas czeka..Nigdy nie wiadomo, jak zachować się kiedy do naszych drzwi puka śmierć..W sobotę o godzinie 14.40 zmarł drugi mąż mojej babci, który był dla mnie jak dziadek..Ta wiadomość była szokiem, co jest raczej normalną reakcją. Dożył pięknego wieku 89 lat. W moim sercu zawsze będzie miał wyjątkowe miejsce, bo wierzył we mnie, w moje marzenia i mówił do mnie "Pani doktor":)Mam zamiar napisać dla Niego wiersz na pogrzeb, który odbędzie się w piątek. Dawno tego nie robiłam, ale czuję wewnętrzną potrzebę uhonorowania Go w sposób, w jaki lubił. 

Każdy z nas inaczej przeżywa taką wiadomość, niektórzy wolą zostać sami, zapalają świeczki i oddają się refleksjom. Ja potrzebowałam wyjść. Spotkałam się z bliskim kolegą, powiedziałam tylko, że mamy o tym nie rozmawiać. Poszliśmy na wydarzenie, na które czekam co roku i chciałam Wam polecić. Co roku w Szczecinie gdzieś w 2 weekend sierpnia odbywa się pokaz fajerwerków. Zjeżdżają się drużyny z całego świata i dają cudowne pokazy fajerwerków zsynchronizowanych z muzyką. Co roku pierwsze 3 minuty pokazu odbywają się do jakiegoś określonego tematu muzycznego, a kolejne 15 minut to inwencja twórcza uczestników. W tym roku był finał finałów, mierzyli się zwycięzcy 4 poprzednich edycji. Mi najbardziej podobały się Czechy, które wygrały to starcie. Znalazłam Wam filmik, naprawdę starałam się, aby miał w miarę dobrą jakość. Czesi postawili na muzykę z Moulin Rouge, który kocham, zatem jeśli macie ochotę obejrzyjcie, a nuż w przyszłym roku spotkamy się na tym wydarzeniu w moim mieście:)

W tym roku pokaz był dla mnie bardzo sentymentalny. Każdy wybuch fajerwerków w moich myślach był dla P.Mariana. Będę mocno tęskniła..

Z codziennego życia ostatnio wypróbowałam 2-fazowy peeling do stóp Dax Cosmetics i chciałam zamieścić krótką recenzję.

Zawsze z uwagą testuję kosmetyki do stóp, ponieważ moje pięty są w okropnym stanie. Nie wiem czy to wina tego, że jestem puszysta czy też tego, że miałam w sumie "biegającą" pracę i stopy się pociły w sztucznych butach. Kosmetyk kosztował ok.4 złotych w Rossmanie, zawiera wulkaniczny peeling do stóp i zmiękczającą maskę serum też do stóp oczywiście:)

Peeling

Od producenta: Peeling na bazie pumeksu ze skały wulkanicznej, olejku bawełnianego, ciekłej parafiny i alantoiny. Perfekcyjnie złuszcza zrogowaciały naskórek, pozostawiając skórę gładką i miłą w dotyku. Wspomaga krążenie, przez co rozgrzewa zziebnięte stopy.

+ zapach- skojarzył mi się z jakimiś cukierkami z dzieciństwa
+ mocno gruboziarnisty- czuć, że to naprawdę jest peeling:)

- niestety, moje stopy po nim nie były idealnie gładkie. Nie zdołał też "zedrzeć" brudu, który powstał przez chodzenie w japonkach o czarnych podeszwach. Musiałam pomóc sobie diamentową tarką do stóp.
- mała ilość jak dla mnie
- efektu rozgrzania też nie odczułam

Może gdybym stosowała go częściej, to przyniósłby jakieś efekty. Z moimi stopami " na raz" sobie nie poradził.

Maska

Od producenta: na zrogowaciały naskórek stóp na bazie roślinno-witaminowego kompleksu zmiękczającego, arniki górskiej, ciekłej parafiny i alantoiny.Doskonale zmiękcza zrogowacenia, przyspiesza naprawę pęknięć naskórka i nawilża stopy.

+ zapach j.w
+ bardzo fajna konsystencja, nie za gęsta, nie za rzadka

- zbyt mała ilość j.w
- po wmasowaniu po ok. 15 minutach jak zaleca producent stopy były faktycznie miłe,ale już po 30 minutach czułam, że są szorstkie, to samo rano, tak jakbym nie użyła żadnego kosmetyku.

Możliwe, że to też kwestia regularnego stosowania.

Moja opinia: za tak niską cenę, wydaję mi się, że go jeszcze raz kupię i zacznę stosować częściej. Do stóp, które nie wyglądają jak moje na pewno będzie dobry. Ja jak narazie wracam do mojego Sholla regenerującego popękane pięty, bo mi odpowiada i pomaga w "stopowych" problemach. W sumie jak tak patrzę na moje stopy teraz, to wizualnie wyglądają trochę lepiej:)

To chyba wszystko. W głowie mam chaos, za dużo się wydarzyło w ciągu tygodnia, ale teraz nie czas i miejsce, aby o tym pisać. Muszę poszukać pracy i powoli się ustabilizować. A tymczasem zabieram się za nadrabianie zaległości w Waszych blogach.

Buuuź,
Monka


8 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię ten peeling i maskę :) Ojej, to wyrazy współczucia... Sama nie dawno przeżyłam śmierć najbliższej osoby, bo taty... wiem jak to jest.. 3maj się! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. wyrazy współczucia, 3maj się.
    Ale faktycznie, wielu z nas chciałoby dożyć takiego wieku.

    więc peelingu nie kupię.

    tak, z mojego okna da się wyjść na dach!:D

    OdpowiedzUsuń
  3. wyrazy współczucia. mogę powiedzieć, że trochę znam Twój ból, bo dziś sama chowałam swoją "dalszą" rodzinę...

    mi z pięt ostatnio strasznie skóra schodzi, po prostu masakra...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie mi się Ciebie czytało ;) Będę do Ciebie zaglądać. Obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz, że sercem jestem z Tobą :**** moja Mysza <3
    Mąż Twojej babci był starszy od mojego dziadka... echh takie chwile sa bardzo tudne :(

    ja kiedyś na te fajerwerski muszę przyjechac ! :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia z tym wierszem kochana ;) ;*

    OdpowiedzUsuń

Miło, że tu jesteś i czytasz moje wypociny:)Zostaw swój ślad w moim świecie o kolorze fioletu:)